faq
A A A

Wyginają śmiało ciało, czyli szkoła tańca i akrobacji

2011/07/04 15:54 | dodał: ol
Wyginają śmiało ciało, czyli szkoła tańca i akrobacji
Fot. Piotr Pękala
Czy szpagat albo chodzenie na rękach są łatwe? Jeżeli odpowiednio wcześnie zacznie się ich uczyć, mogą okazać się banalnie proste – przekonują Eliza Fabisiak i Jarosław Klimek, którzy założyli szkołę nauki tańca z elementami akrobatyki Acro Dance.
Czy Wasze dzieci będą tancerzami?
ELIZA: Mam nadzieję. Żałuję, że moja mama nie posyłała mnie do szkoły baletowej. Ja z pewnością dam swojej córce taką szansę. A jeśli będę miała syna, to na pewno będzie się uczył hip-hopu lub innego nowoczesnego stylu.

Czyli Twoje przyszłe dzieci są już skazane na taniec. Te, które uczycie w swojej szkole, poniekąd również...
ELIZA: „Skazane” to nie jest dobre słowo. Dzieciaki, które uczymy, uwielbiają nasze zajęcia. Organizujemy je dwa razy w tygodniu, ale ciągle dopytują się o więcej. Dużo pracy i wysiłku wkładamy w to, by lekcje były jak najciekawsze. Zależy nam na tym, żeby różniły się od tego, co zwykle w swoich ofertach mają inne szkoły tańca.
JAREK: Już sama formuła jest naszym zdaniem wyjątkowa. Łączymy taniec z akrobatyką sportową. To pionierski pomysł na polskim rynku. Dzieciaki mają szansę zobaczyć u nas profesjonalny pokaz na szarfie gimnastycznej lub rock’n’rolla akrobatycznego. Nie znamy innej szkoły, która by to oferowała.

Tylko zobaczyć?
ELIZA: Zobaczyć i na spokojnie popróbować. Nasza szkoła istnieje od niedawna i dzieci, które uczymy, nie są jeszcze na tyle wyćwiczone, żeby sprostać bardziej skomplikowanym zadaniom. Na razie skupiamy się na nauce podstawowych elementów, takich jak szpagat, salto czy gwiazda. Z czasem przejdziemy do bardziej zaawansowanych.

Szpagat i salto są proste?
ELIZA: Dla dzieci tak. One szybko się uczą i nie boją się ruchu. Te, które do nas trafiają, zwykle nie mają wcześniej kontaktu ani z tańcem, ani tym bardziej z akrobatyką. Powoli wprowadzamy je w ten świat i pokazujemy różne możliwości. Bardzo fajne jest to, że strasznie je to pochłania i intryguje. Nie mogą co prawda na przykład wspiąć się na szarfę do ćwiczeń, bo muszą najpierw wzmocnić ręce i nogi. Ale za jakiś czas na pewno podwiesimy taką szarfę i będą mogły spróbować swoich sił.
Krótko o nich
Eliza Fabisiak, Jarosław Klimek
Eliza ma 21 lat, studiuje na drugim roku architektury wnętrz w Wyższej Szkole Ekologii i Zarządzania w Warszawie. Tańczy od 10 lat. Jest wielokrotną medalistką mistrzostw Polski w tańcu sportowym, uczestniczką mistrzostw Europy, Pucharu Europy oraz mistrzostw świata. Jarek ma 24 lata. Zdobył licencjat na SGH na kierunku finanse i rachunkowość. Ma za sobą 15 lat trenowania akrobatyki sportowej w DKS Targówek. Jest medalistą mistrzostw Polski juniorów i seniorów w akrobatyce sportowej, medalistą mistrzostw świata juniorów i mistrzostw Europy juniorów w akrobatyce sportowej. Razem założyli szkołę nauki tańca z elementami akrobatyki Acro Dance.
JAREK: Chcemy, żeby mogły spróbować różnych form aktywności tanecznej powiązanej z akrobatyką. Tak, aby posiadając już solidne podstawy, mogły wybrać to, co je najbardziej kręci i rozwijać się w tym kierunku.

W jakim wieku są Wasi uczniowie?
JAREK: Najmłodszy ma 3 lata, a najstarszy 13.

Są zatem na początku swojej drogi. Myślicie, że wyrosną z nich zawodowi tancerze?
JAREK: To niewykluczone. Chodzi nam przede wszystkim o to, żeby nasi uczniowie mieli możliwość nauczyć się czegoś, co kiedyś im się przyda, na przykład pomoże im zdobyć rolę w reklamie lub teledysku. Dzięki umiejętnościom akrobatycznym i tanecznym ich szanse znacznie wzrastają, bo przecież nie każdy 10-latek potrafi zrobić salto. Ucząc je od zera, zakładamy jednak, że będą również uczestniczyć w zawodach. Zajęcia prowadzimy również pod tym kątem.

Czy Wasi podopieczni mają już takie sukcesy na koncie?
ELIZA: Dzieciaki trenują od kilku miesięcy, więc nie miały jeszcze okazji sprawdzić się na prawdziwych zawodach. Na razie organizujemy nasze wewnętrzne turnieje, żeby oswoić je z formułą takich wydarzeń. Nie chcemy rzucać ich na głęboką wodę bez odpowiedniego przygotowania. Mogłyby się bardzo szybko zniechęcić, rywalizując z dzieciakami ćwiczącymi od kilku lat. Dlatego uważamy, że nie ma pośpiechu.

Do jakiego typu zawodów zamierzacie ich przygotowywać?
JAREK: Na zajęciach uczymy przede wszystkim tańca nowoczesnego. Zawiera się w nim dyscyplina o nazwie disco freestyle. Można w niej wykonywać typowo akrobatyczne elementy, takie jak gwiazda lub salto. Na zawodach dobre ich wykonanie jest bardzo wysoko punktowane. W zwykłych szkołach tańca uczy się dzieciaki elementów akrobatycznych, ale tych najbardziej podstawowych. Natomiast nasi uczniowie, gdy już się solidnie rozćwiczą, będą umieli znacznie więcej niż rówieśnicy. Uważamy, że mamy kwalifikacje, które pozwolą nam zrobić z tych dzieci świetnych zawodników. Eliza całe swoje życie zajmowała się tańcem, ja z kolei akrobatyką sportową. Po- łączyliśmy nasze siły.

Szkolicie sobie małą taneczną armię. Planujecie jeszcze jakoś wykorzystać ich talent, oprócz zawodów?
JAREK: Zauważyliśmy, że różne firmy organizując swoje wewnętrzne imprezy, szukają jakiegoś ciekawego urozmaicenia. Z tego co się orientuję, najczęściej wynajmują wokalistów. Gdy nasze dzieciaki poczują się pewniej w publicznych występach, zamierzamy wyjść z ofertą takich pokazów. Takie występy będą dla nich bardzo ważnym doświadczeniem, a dla naszej szkoły – formą rozwoju.

Rozumiem, że to nie jest jedyny pomysł na rozszerzenie działalności?
JAREK: Pomysłów mamy bardzo dużo. Przede wszystkim chcemy zwiększyć liczbę grup, tak aby oprócz młodzieży wczesnoszkolnej i szkolnej kształcić również tę z gimnazjum, liceum, a nawet studentów. Jednak, żeby to zrealizować, potrzebny jest nam własny lokal. Tymczasem zajęcia prowadzimy w wynajmowanych salach gimnastycznych oraz klubach osiedlowych, do których dowozimy własny sprzęt. Na razie to dobre rozwiązanie – głównie ze względów ekonomicznych, bo nie musimy ponosić kosztów związanych z utrzymaniem sali. Na dłuższą metę jednak to się raczej nie sprawdzi. Szkoła robi się coraz większa. Mamy już około 80 uczniów i niedługo przyjdzie moment, w którym pojawi się konieczność założenia stałej siedziby.

Lokale w Warszawie nie są najtańsze.
JAREK: Nie jesteśmy pewni, czy będzie to lokal właśnie w Warszawie. Już teraz prowadzimy zajęcia głównie na obrzeżach miasta. Tam spotykamy się z ogromnym zainteresowaniem. Wynika to z tego, że osoby pracujące w Warszawie coraz częściej przeprowadzają się na przedmieścia. Wygodniej jest po powrocie z pracy wysłać dziecko na zajęcia gdzieś blisko, niż wracać do miasta, stać w korkach i tracić czas. Wyszliśmy temu naprzeciw.

Wszystko macie już dokładnie obmyślone. Oboje studiujecie. Dajecie radę połączyć naukę z pracą?
ELIZA: Już teraz szkoła tańca pochłania większość naszego czasu. Wiemy, że nasz pomysł ma potencjał i zamierzamy go wykorzystać. Poza tym jest to praca, która daje ogromną satysfakcję. Kiedy widzimy, jak po wielu próbach w końcu któremuś z naszych uczniów udaje się wykonać jakiś trudniejszy element akrobatyczny, to trudno się z tego nie cieszyć.

Rozmawiała Aleksandra Karp
Poprzedni Konkurs na komiks o Powstaniu Warszawskim
Zarabianie przez googlowanie Następny

Nie ma jeszcze komentarzy, Twój może być pierwszy.
Dodaj swój komentarz:
Oceń artykuł:
Polityka prywatności Regulamin Reklama Kanały rss Kontakt Mapa strony
Dlaczego.com.pl   2007-2012   Wszelkie prawa zastrzeżone
   0.2868
Firma w holdingu PMPG